szalona

Ja podobno jestem szalona.

A to mój mąż przecież kupił fortepian.


Stanął Pan Weinbach w naszym domu w lipcu, ale niestety we wrześniu musiał jechać do szkoły, by służyć dzieciom (i dorosłym).
Pan Mąż zapytał niezobowiązująco: a może byś uszyła, droga żono, pokrowiec na fortepian?
Szalona Żona odrzekła, iż zgadza się chętnie, choć wcale nie miała pojęcia jak sobie da radę z takim przedsięwzięciem.
Żona miała jednak pojęcie jak skonstruowany jest taki pokrowiec, gdyż niejednokrotnie zdejmowała takowy z fortepianu marki Boston, stojącego w sali numer 108 Szkoły Muzycznej I i II stopnia im. F. Chopina (bo a kogóżby innego?) w Opolu przed nadejściem godziny rozpoczęcia lekcji gry na tymże instrumencie (zamkniętym notabene na kluczyk).
Arcyżona przeczesała internety celem znalezienia odpowiedniego materiału.
Na wierzch wybrała czarny drelich, bo wydał jej się odpowiednio mocny, a na spód - welur w kolorze butelkowej zieleni, coby Pan Weinbach miał miły w dotyku kocyk. Lamówkę zaplanowała w kolorze bordo. Trzy wyżej wymienione kolory znajdują się bowiem również w logo szkoły muzycznej Pana Męża. Ach, co za smak! Co za styl!
Dzień przed wyjazdem Pana Weinbacha, Żona posklejała arkusze półpergaminu i odrysowała sobie fortepian, posprawdzała wymiary, a potem czekała, aż przyślą jej materiały.
Ach, jakże cudownym jest uczucie rozwijania sześciu metrów bieżących ciężkiego drelichu!
Ach, jakie piękne cisną się na usta słowa, gdy rozwija się materiał, o którym nie miało się pojęcia, że jest dzianiną, a nie tkaniną!
Cóż było robić?
Kroić!
Zszywać!
Kląć jak... krawcowa?
Pruć!
Płakać!
Spinać!
Rozpinać!
Aż nareszcie przyszedł moment pikowania...
A jakże, z wolnej ręki.
Fortepian ma 160cm długości i 160cm szerokości. boczki pokrowca mają 55cm.
Zdjęcia niestety są słabej jakości, w sali jest tylko światło jarzeniowe.







Niestety, pokrowiec dojechał do szkoły niebywale wygnieciony, co dodatkowo popsuło efekt :(
Liście wypikowane są na całym obwodzie. Ciemnozieloną nicią.
Udało się :)

Komentarze

  1. Przyjechał pokrowiec wygnieciony - bo pokrowiec wygnieciony być musi, taka jego natura. A liście i tak błyszczą :-) Wyzwanie i udało się :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne. Jestem pod wrażeniem :)
    Gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty